czwartek, 14 lipca 2011

Kawa się nadawa: Mazurka do kawy proszę!

Wierzby mazowieckie, dworek, z największym pietyzmem wypielęgnowany park, szum leniwie płynącej rzeki i wypełniające mistyczną przestrzeń mazurki. Żelazowa Wola. To właśnie tu można odnaleźć natchnienie, poczuć sentymentalny klimat romantyzmu, zasmakować prawdziwej ciszy. Chłopcy, przestańcie dokazywać! Franku, nie depcz trawy! Janek, na miły Bóg, wpadniesz zaraz do rzeki!
Do tej idealnej kompozycji doszedł jeszcze jeden smak, cukierniczy mazurek. Na białej czekoladzie, którą dumnie oblane jest ciasto, ciemną czekoladą wyrysowany jest profil Chopina. Geniusz kompozytora znany jest światu, sprawa nader oczywista. Natomiast wirtuozerię cukiernika trzeba poddać ocenie.
Masa jest równomierna, kusząca świeżym kakao, a jednocześnie nie przygaszona nadmierną słodyczą. Powoli, z szacunkiem, ale i z ciekawością mazurek otwiera swoje oblicze. Pierwszy kęs może  oszołomić. Słodki, jak… Tak, słodki, jak mazurek. Słodycz powoli rozlewa się po języku, ale szybko ustępuje miejsca pysznej czekoladowej kuwerturze, bowiem to ona stanowi o zmysłowości wypieku. Jest doskonała. Majestatycznie przenika do najbardziej ukrytych kubków smakowych. Nie sposób rzucić obojętności chłód na wyborne kakao połączone aromatem nugatowym w nierozerwalny związek z „krzepiącym” cukrem. Rześkości zaś nadają drobno pokruszone wafelki, które dźwiękiem pękania wybudzają smakosza z romantycznego letargu. Przepraszam bardzo, nasi kochani panowie Franciszek Adam i Jan Stanisław potrafią to rozrobić lepiej!   Ciasto przełożone jest masą karmelową, którą balansuje odrobina kwaskowej marmolady skrzętnie skrytej na bokach mazurka. Zaiste mistrzowsko skomponowany mazurek. Może nieco sentymentalny, może nawet zbyt pospolity, ale w swej kompozycji doskonały.
Między nutami mazurka warto zrobić małą pauzę, na kawę oczywiście. Taką słodycz na pewno zrównoważy przedłużane espresso z mocno palonego ziarna. Odrobina dobrej jakości robusty w mieszance doda całości szaleńczego porywu, tak charakterystycznego dla polskich romantyków. Jednakże to już zupełnie inna historia.

Franku, no znowu umazałeś się lodami. Ach, ale co tam! Romantycznie umazałeś policzki…

Wspomnieniem słodyczy niech będą zawieszki Roksany. Mazurek zaś miał ogromne „c” w kółeczku, zatem zainteresowanych zapraszam na stronę producenta.
Pozdrawiam, Adam.



5 komentarzy:

  1. Ale słodki i wytworny retro-klimat:-) Doskonale nawiązuje do Twoich przywieszek. Śliczne są wszystkie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mla mla mlasku
    Nie mam języków jedenastu
    Za to mam dwa ząbki małe
    do chrupania doskonałe!

    Zawieszki, jak zawsze śliczne:) zgadzam się w 100%
    adam

    OdpowiedzUsuń
  3. No to teraz ja, żeby mi mąż bloga mego nie zdominował;))). Lusi bardzo, bardzo ci dziękuję za dobre słowo o moich pracach:)

    Pozdrawiam słonecznie, bo właśnie zaczęło znów padać

    OdpowiedzUsuń
  4. :-))) Jakiś Chochlik wkradł się i panoszy się na Twoim blogu:-) I do tego zjadł Twoje przywieszki:-D

    OdpowiedzUsuń