wtorek, 2 sierpnia 2011

Przystanek Bellissimo. Zamiast wstępu.

Przystanków ostatnio pod dostatkiem. Zastanawialiśmy się nawet, czy taki tytuł nie jest zbyt banalny, oklepany i na dobrą sprawę nie potrafiący nic konkretnego powiedzieć. Żadnego przesłania, nawet intuicyjnie odczytywanego. Mieliśmy przecież „Przystanek Alaska” mocno osadzony w konkretnym czasie i przestrzeni geograficzno – mentalnej. Boże, cała Polska zachwycała się amerykańskim stylem pokazanym inaczej, tak niepodobnym do oblicza Nowego Jorku, LA, czy bardziej swojskiego Chicago. Od tamtej pory mnóstwo zjawisk, przeżyć, projektów, akcji osadzonych w bliżej nieokreślonej duchowości, tradycji, historii, ba nawet reklamy i marketingu stało się rzecz jasna przystankami. Obfitości polska! Przystanek Woodstock, a w głębi Przystanek Jezus, Przystanek Cisna i Tarchomin, Przystanek Książka, Przystanek Świętego Mikołaja, Przystanek Europa i nie wiemy, co jeszcze. Nic prostszego, wystarczy przecież wyguglować przystanek. Przystanek Gugel, przez „u” zwykłe. Na koniec zaś warto postawić pytanie: czy nam kiedyś przystanek postawią? Namnożyło się w tekście tych pauz opisujących niemal każde zjawisko psycho – społeczne. Zatem dość. Zacznijmy od nowa i pomówmy o naszym Przystanku Bellissimo.
Tutaj oryginalnością nie zgrzeszymy. To miejsce było dla nas przystankiem w każdym calu, ale dla każdego z nas mogło mieć nieco inne znaczenie. Przypisywaliśmy temu miejscu nie tylko wydarzenia, ludzi, interakcje, zjawiska socjologiczne, codzienność małomiasteczkową ale przede wszystkim estetykę, fascynacje, marzenia. Nasz przystanek tworzyliśmy z pasją, a przestrzeń, która zamykała się w kilkunastu metrach sześciennych wypełniona była zapachem kawy, herbaty i naszą życzliwością. Tak, życzliwością, bo z założenia to ona miała być kluczem do sukcesu. Życzliwość owa miała złamać ponure twarze ludzi przyzwyczajonych do bylejakości, byle-uprzejmości i byle-szarości. Przystanek trwał ponad trzy lata. Już go nie ma, ale w naszej świadomości pozostał jako miejsce zaczarowane.
Dobrze, bo łzy zaleją twarz Roksany, a w właśnie minęła pierwsza rocznica likwidacji. Nie ma już przystanku, nawet na żądanie, a trasa naszego autobusu trochę zmieniła bieg. Minął rok od zamknięcia naszych Delikatesów Bellissimo. Pamięć jeszcze żywa, ale na tyle spokojna, że o wielu rzeczach możemy już mówić z dystansem. Opowiadać jest naprawdę o czym. Nie będziemy Was zanudzać prozą życia małomiasteczkowych sklepikarzy, nie wtajemniczy w procedury dobrej praktyki higienicznej, nie ogłupimy składkami zusowskimi oraz podatkiem VAT! Nic z tych rzeczy. Przypomnimy sobie, a jednocześnie postaramy rozweselić naszych miłych gości opowiastkami, które maja prawo bawić i śmieszyć. Opowiemy i sytuacjach radosnych, dowcipnych, nietuzinkowych. Spojrzymy na świat raz jeszcze zza żarnowego młyna do kawy i pękate słoje. Wyjrzymy raz jeszcze przez dużo okno może nie na ulice Barcelony, czy nawet malowniczego Sandomierza, ale naszego małego miasteczka. Takich miasteczek w Polsce są setki, takich miasteczek są miliony w nas. Zatem otwieramy na nowo nasz przystanek. Zapraszamy na przejażdżkę!
Roksana & Adam
Bellissimo nocą.


4 komentarze:

  1. Już z tego "zamiastwstępu" czuć, że wśród wielu przystanków Wasz będzie wyjątkowy. Czekam na kolejne odsłony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, brakuje takich sklepików ... u mnie w mieście nie ma ani jednego ... Szkoda, że społeczeństwo takie "niewrażliwe" ... a co ja bym dała za TAKĄ kawę, za TAKĄ herbatę, za TAKĄ ŻYCZLIWOŚC ... ! Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa "u mnie".

    OdpowiedzUsuń
  3. To był tez mój przystanek, jeśli mogę tak napisać... Kilka bardzo miłych sobotnich przedpołudni spędzonych nad kubkiem najlepszej miałem na niespiesznych pogawedkach - miałem szczęście że był na mojej drodze choć przez moment. Kawa to oczywiście tylko mała cząstka tego miejsca, cieszę się że przystanek wraca - ja już na nim czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie słowa to miód na serce. Mam nadzieję, że nasi bywalcy napiszą przynjamniej po jednym odcinku Przystanku. Czekamy na wasze wspomnienia !

    OdpowiedzUsuń