środa, 28 września 2011

Kawa się nadawa: Misiowie Smaku

…”I zna tajne sposoby gotowania trunku…
Dziś opowiem Wam trochę o wspaniałych moich Misiach Smaku. Właściwie to naszych Misiach, bo wszystkie Misie nasze są! Kim właściwie są? Misiowie to uczestnicy projektu finansowanego przez Unię Europejską [ tu powinno nastąpić całe bla bla zgodne z nomenklaturą i wytycznymi unijnymi]. Oficjalnie to nazwa jest troszkę inna – „Mistrzowie Smaku”, a po kropce podtytuł wyjaśniający zawiłości dotyczące celu, efektu i grupy docelowej przedsięwzięcia. Stwierdzicie sami, że Misiowie brzmią ładnie. Łatwiej jest wypowiedzieć, wdzięczniej wpadają do ucha, a przede wszystkim wzbudzają sympatię a priori. Poza tym, tak się przyjęło i już. Projekt stawia na doskonalenie zawodowe uczniów, uczniowie nasi zaś to najlepsi fachowcy pod słońcem. Naprawdę! Ściemy ni podlizywania nie ma w tym stwierdzeniu śladu najmniejszego. Dzieciaki żyrardowskiego ośrodka to osoby niepełnosprawne i chyba nie muszę Was przekonywać, że właśnie im pomoc należy się po stokroć. Może właśnie dlatego serca w parzonej kawie nie brakuje. Podczas kursu baristycznego zapach i aromat ziaren wypełniał sale i korytarze szkoły trafiając prosto w spragnione nieznanych jeszcze doznań węchowych nosy pracowników oświaty. I tak w kolejce po cappuccino, latte, espresso, amerykankę ustawiali się dosłownie wszyscy: dyrekcja, nauczyciele, sprzątaczki, woźne i ja też.  Każdy podany napój to niespodzianka, hmm, jakże miła niespodzianka. Bajeczne wzory z mleka misternie doprawione szczyptą czekolady, perfekcyjnie ułożone warstwy pianki, kawy i mleka, mgiełka syropu malinowego ożywiającego kolorystykę beżu i otwierającego kubki smakowe na nieoczekiwane małżeństwo polskiej maliny z brazylijskim ziarnem. Tak właśnie rodzili się nasi Mistrzowie. Uczyli się od najlepszych. Nie, nie ode mnie! J Kurs prowadził Wicemistrz (WiceMiś) Polski Baristów.
Podczas pokazu podsumowującego I etap projektu najzdolniejsza baristka Ania zaparzyła mi takie espresso, że nawet porządny łyk wody mineralnej nie był w stanie zgasić na moim podniebieniu latynoamerykańskiego płomienia, włoskiej porywczości i zapachu sztuki. Tak sztuki, bowiem właśnie tak pachnie sztuka. Jednak najważniejsza jest radość dzieciaków. Ich satysfakcja, zadowolenie, a przede wszystkim wiara we właśnie siły i możliwości. To są najpiękniejsze rzeczy w projekcie. Misiowie, dziękuję Wam.

Oczywiście praca z projektem to zespół ludzi. Mi trafiły się same perełki. Dzięki piękne dla dyrekcji, Pani Grażyny oraz mojej unijnej opiekunki. Za profesjonalizm i miłość do kawy  dziękuję Markowi [ciepło polecam blog]  i Monice.

Pozdrawiam, Adam. 
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu, zapach moki i gęstość miodowego płynu…
Teskst: A.Mickiewicz, Kawa: Mistrzowie Smaku :)

P.S. W szarym urzędniczym świecie czekam z niecierpliwością na kolejny kurs baristyczny. To już niedługo. Natomiast Pełnomocnik G (ten z tekstu Cafe Pełnynocnik) czuje już na grzbiecie mój oddech. Pracując przy innym projekcie, nie śpi po nocach, produkuje newsy na stronę netową projektu, a potem zawija je w złotka i przynosi w swojej przepastnej teczce do pracy. Powodzenia G! Może w tym semestrze wygracie z zespołem „Mistrzów” J 

2 komentarze:

  1. Hi Roksana, These cappuccinos are almost too pretty to drink.
    You create such beautiful tags! I especially love the ones with the black and white images and the flower ones.
    Have a wonderful weekend :-)!
    Hugs,
    Julia

    OdpowiedzUsuń
  2. może gdyby podawano mi kawę w TAKI sposób, nauczyłabym się ją pić? wygląda zjawiskowo

    OdpowiedzUsuń