środa, 12 października 2011

Kawa się nadawa: Kawa jest z Afryki

    Ostatnio w szkole naszych dzieci została przeprowadzona akcja promocyjno – edukacyjna zorganizowana przez „ Fundację dla Somalii”. Problemy Półwyspu Somalijskiego znane są raczej wszystkim, a wielu z nas wie, że w większości konfliktów okrutnego świata najbardziej cierpią dzieci. Ubóstwo, głód, brak wody, choroby, brak dostępu do edukacji. A przecież to tylko, a właściwie na Czarnym Lądzie aż, potrzeby podstawowe dla egzystencji człowieka. Cieszę się, że moje dzieci trochę poznały ten świat, dowiedziały się o tym, że są na świecie dzieciątka, dla których istnieje inny wymiar radości i cieszenia się z każdego dnia. Z drugiej strony zasmuciłem się, bo oto pomyślałem o połączonych czystych serduszkach dzieciaków ze wszystkich szkół w Polsce, które niestety nie zmienią sytuacji w Somalii. My, dorośli doskonale wiemy, że tak naprawdę Nasz Humanitarny Świat umocowany w kulturze Zachodu [transatlantyckiej] wykazuje daleko idącą bezradność. Nie przesłania to jednak budzącej się dzieciach wrażliwości, a to przecież w naszym mikrokosmosie jest najważniejsze.
    Czasem zastanawiam się skąd w facecie, który ma trzydziestkę z dużym okładem, odzywa się naiwny licealista wierzący w siłę dobrej myśli i potęgę słów oraz organicznego działania. Przecież teraz dla zdecydowanej większości wydarzeń jestem li tylko kibicem w kapciach. Patrzę i milczę. Z jednej strony chcę sumiennie wykonywać swoją pracę, bo wiem, że od niej zależy [przynajmniej trochę] powodzenie innych, zwłaszcza dzieci. Czasem wykażę jakąś aktywność przy organizacji wydarzeń społecznych, pomogę jakiemuś stowarzyszeniu, wesprę esemesem fundację, kupie kartkę do Św. Mikołaja, przekażę książki do ośrodka pomocy społecznej, ubranka do PCK [+ obowiązkowa świeca wigilijna]. Druga strona to bezradność i ogarniający mnie nihilizm.
    Ludzie nie mogą dogadać się w prostych rzeczach. Widzimy choćby polityków. Oni nie słuchają siebie wzajem. Więcej! Myślę sobie, że mówią do siebie językami, których Bóg na niebiesiech nie wymyślił nawet dla budowniczych Wieży Babel! I teraz sobie myślę, że przecież MY możemy przez moment mówić wspólnym językiem. My miłośnicy kawy możemy dołożyć ziarenko pomocy dla Afryki. Podziękujmy Półwyspowi Somalijskiemu za kawę. Możemy szukać w wielu źródłach danych o pochodzeniu kawy, ale niemal zawsze dojdziemy do Etiopii. Tak, kawa jest z Afryki! W Somalii akurat nie ma plantacji, ale już w sąsiadującej Etiopii, choćby na wzgórzach Sidamo, rośnie jedna z najlepszych kaw świata.
    Dlatego zjednoczeni w smaku kawy, pomóżmy w takiej malutkiej drobince kawowego ziarna. Stowarzyszenie Sprawiedliwy Handel prowadzi sklep, a w nim szczególnie polecam dziko rosnącą etiopską perełkę. Wyobraźcie sobie, że każdego poranka w domu unosi się zapach z kawowych plantacji prosto z planu filmowego „Pożegnania z Afryką”.
Pozdrawiam życzliwie, Adam.

2 komentarze:

  1. Wyjątkowo moje klimaty ... !!! Po pierwsze, drogi mi temat głodujących dzieci, po drugie, kawa ... Wczoraj dostałam kilka maili ze zdjęciami Kellego, biedny ubeczany, bo ... panicznie boi się aparatu fotograficznego. To też pokazuje, jaki przeskok jest między naszym "światem", a ich ... A sklepik z dobrą kawą dodaję do "siebie", będę testowac' gatunki i delektowac' się - dzięki ! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham!! dziękuję, że tak wytrwale dzielisz się swoimi spostrzeżeniami bardzo przyjemnie się czyta twoje artykuły!

    OdpowiedzUsuń