niedziela, 20 listopada 2011

Na jesienne wieczory … książka

Tak, tak… Obiecywałam, że ani słowa już o jesieni i dniach chłodnych. Dobrze słowa w połowie dotrzymam. O dniach nie będzie, tylko o wieczorach jesiennych słowo napiszę. Chyba nic tak nie sprzyja wskoczeniu w świat literatury, jak ciepły koc, gorące kakao lub herbata, szumiący resztkami liści jesienny wieczór i książka. W taki czas zdania smakują lepiej, a wyobraźnia jednoczy się z myślą pisarza, emocje zaś z przeżyciami bohaterów. Książki to moja pasja, to bezkresna intelektualna i duchowa podróż.
Dla wszystkich moli książkowych przygotowałam kilka fantastycznych retro zakładek. I tu trochę poległam J Małżonek podziwiając dzieła, podsumował: ależ te kobiety fascynująco eksponują pończochy. Dopiero po dłuższym czasie zauważył, że moje panie czytają książki. Faceci … Tak czy inaczej, w swej jakże sympatycznej i w pełni akceptowalnej frywolności zakładkowe dziewczyny CZYTELNICZKI, co z mocą pełną podkreślam, umilą nam literackie wieczory.
Pozdrawiam, Roksana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz